Aktualności

Zachodnie dzielnice Bydgoszczy pokrzywdzone przez ratusz?

Kategoria: Aktualności
Opublikowano: wtorek, 21, luty 2017 17:00
Robert
Odsłony: 847

Budżet ustalony, środki rozdysponowane, każdy dostaje swoją część tortu. Wszyscy zadowoleni? Niekoniecznie. Mieszkańcy zachodnich dzielnic Bydgoszczy od lat nie mogą doprosić się o wykonanie podstawowych inwestycji.

Budowa dróg gruntowych i oświetlenie ulic to podstawowe potrzeby mieszkańców, które powinny być realizowane bez żadnego „ale”. Rzeczywistość nie jest jednak tak różowa. Doskonale wiedzą o tym bydgoszczanie mieszkający na Wilczaku, Jarach, Czyżkówku, Flisach, Smukale, Opławcu, Janowie, Osowej Górze, Piaskach, Miedzyniu i Prądach. Rady tych osiedli po zapoznaniu się z budżetem Bydgoszczy na 2017 rok powiedziały basta. Ich przewodniczący skierowali petycję do prezydenta Bruskiego, ponieważ żądają zmian i nie godzą się z obecnym podziałem środków.

Błoto, piach i dziury

Stan ulic osiedlowych to największy problem podnoszony zgodnie przez społeczników z zachodniej części miasta. Stanisław Kierzkowski z Rady Osiedla Flisy szacuje, że aż 90% tutejszych ulic nie jest utwardzonych. Na Piaskach na 40 ulic utwardzonych jest jedynie 9, na Opławcu – zero (oprócz samej ulicy Opławiec, której stan również jest zły). Sytuacja wygląda tak samo na Jarach. Nieciekawie pod względem budowy ulic jest także na Miedzyniu, Osowej Górze i Czyżkówku.

– W budżecie na 2016 rok były przeznaczone środki na budowę ulic osiedlowych, które nie zostały wykorzystane. To nas szczególnie boli, bo taka sytuacja nie powinna mieć miejsca – mówi Edward Sell, przewodniczący Rady Osiedla Czyżkówko.

Popierający mieszkańców zachodniej części miasta radny Bogdan Dzakanowski twierdzi, że z zapisanych na 2016 rok 17 mln złotych wydano zaledwie 4 mln. Część środków ma przejść na obecny rok, ale czy zostaną wykorzystane? Marta Stachowiak, doradca prezydenta miasta, mówi: – Realizujemy wszystkie zadania zaplanowane na 2016 rok, ale część prac budowlanych będzie realizowana na początku 2017 roku. W związku z tym oczywistością jest pełne rozliczenie inwestycji po jej odebraniu od wykonawcy. Stąd w budżecie na 2017 rok na drogi gruntowe zapisana jest kwota 23 mln zł.

Nie uspokaja to mieszkańców zachodnich dzielnic. – Czujemy się skrzywdzeni i pomijani – nie kryje Jarosław Cholewczyński, przewodniczący RO Wilczak-Jary. – Na Jarach wiele uliczek osiedlowych jest nieutwardzonych. W błoto poszły pieniądze, które przeznaczono jeszcze za prezydenta Dombrowicza na dokumentację dotyczącą tych ulic. Można było te działania pociągnąć, dokończyć, ale tak się nie stało.

Bogdan Dzakanowski zarzuca prezydentowi miasta niegospodarność – Odkąd Bruski objął urząd, żadna inwestycja w zachodnim okręgu miasta nie została przeprowadzona w całości. To nie rok czy dwa, ale całe sześć lat! W momencie, kiedy Bruski został prezydentem, dokumentacja dotycząca budowy 55 ulic osiedlowych poszła do kosza. A kosztowała ona miasto 2 700 000 zł.

Sami sobie zbudujcie

Czy miasto czeka, aż mieszkańcy sfinansują inwestycje sami? Weźmy pod lupę Miedzyń. Mieszkający tutaj bydgoszczanie dokładają się do utwardzania ulic, wykorzystując program 25/75. Dzięki niemu zbudowano w ciągu ostatnich lat osiem ulic na tym osiedlu (m. in. Kalinową, Kartuską). Środki z budżetu obywatelskiego przeznaczano także na oświetlenie (ul. Tragerów). – Zachodnie dzielnice cały czas dokładają do budżetu. Program 25/75 umożliwia nam przeprowadzanie inwestycji, ale nie wszyscy mieszkańcy mogą się do niego dołożyć. To niesprawiedliwe, że społeczność w innych częściach miasta może korzystać z dróg wybudowanych za pieniądze miasta, a my musimy budować za swoje – argumentuje Stanisław Kierzkowski.

Dla społeczników z zachodnich osiedli problemem jest również postrzeganie tej części miasta przez mieszkańców innych dzielnic. – Nawet w Internecie pod artykułami ukazują się krzywdzące komentarze. Ludzie piszą w nich, że nie powinniśmy narzekać, bo na osiedlach nie mamy problemów z parkowaniem, że mamy ogródki, więc nasze dzieci mają się gdzie bawić. A przecież tak jak wszyscy płacimy niemałe podatki – wyznaje Maria Smentek, przewodnicząca RO Piaski.

W podobnym tonie wypowiada się Edward Sell z RO Czyżkówko, który podkreśla, że zachodnie osiedla od lat dofinansowują podstawowe inwestycje, takie jak budowa gazociągu, sieci wodociągowej czy telefonicznej. – Takich problemów nie mają mieszkańcy centralnych części miasta – podkreśla Sell.

Basen? Nic z tego

Nie samymi drogami bydgoski zachód żyje. Mieszkańcy Miedzynia uwierzyli, że coś może się zmienić, gdy w zeszłym roku zaczęto mówić o budowie basenu przy Zespole Szkół nr 8. Pojawił się projekt i pierwsze wizualizacje, ale… basenu nie będzie. Violetta Kowalska, przewodnicząca RO Miedzyń–Prądy: – Długo staraliśmy się o ten basen. Szkoła przy ul. Pijarów to szkoła integracyjna, dlatego chcieliśmy, aby basen był przystosowany do potrzeb dzieci niepełnosprawnych. Nasz projekt został okrojony, a teraz jak widać nawet ta okrojona wersja nie będzie realizowana.

Dokładnie nie wiadomo dlaczego basen, mimo wcześniejszych zapowiedzi, na razie nie powstanie. Miasto uznało, że taka inwestycja bardziej przyda się mieszkańcom Kapuścisk.

Póki co, zamiast basenu jest Kanał. Kanał Bydgoski. Niestety tereny wokół niego także pozostawiają wiele do życzenia, a przecież mógłby być doskonałą wizytówką miasta. – Niedawno obchodziliśmy rok Kanału Bydgoskiego, natomiast imprezy towarzyszące tej okazji odbywały się w centrum. Dlaczego nie nad Kanałem? Bo wygląda on tak, jak wygląda – puentuje Jarosław Cholewczyński.

Szansa na zmiany

Społecznicy podkreślają, że kiedyś Rady Osiedli miały większy wpływ na to, jakie ulice powinny być najpilniej remontowane i budowane. Obecnie przedstawiają jedynie swoje propozycje, co nie znaczy, że są one uwzględniane. A mieszkańcy tej części miasta nie dają za wygraną i wciąż podpisują petycje, mając nadzieję na to, że coś się zmieni. Liczą też na poprawę komunikacji między radami osiedli a miastem. Możliwe, że w tym roku coś się zmieni, ponieważ ratusz również deklaruje pełną otwartość na dialog i ściślejszą współpracę.

– Dlaczego dzieje się tak, że nasze osiedla są pomijane pod względem inwestycji? Powiem dosadnie, w tych dzielnicach jest po prostu za mało głosów wyborczych, jest tu relatywnie mało mieszkańców. Niestety, my tak to odbieramy – nie kryje rozczarowania Maria Smentek.

Z takimi głosami nie zgadzają się władze Bydgoszczy. – Teza, że do tej części miasta trafia mniej środków, jest nieprawdziwa – stwierdza Marta Stachowiak. – Na inwestycje do okręgu nr 1, w którym mieszka 17 procent bydgoszczan, trafi ponad 22 procent środków – zapowiada doradca prezydenta miasta.

Wszystkie inwestycje zapowiadane w zachodniej części miasta przez ratusz prezentujemy obok. Czy zostanę one wykonane? O tym przekonamy się w ciągu najbliższych miesięcy.